5 THINGS I`M PRAUD OF

Przeanalizowałam sobie ubiegły rok. I myślę, że to podsumowanie naprawdę przyda mi się na nadchodzący Blue Monday i kolejny rok, który niesie wiele niewiadomych. Kurczę 2018 był rokiem nowych doświadczeń, adrenaliny i wyzwań. Tak, jeśli chodzi o wyczyny to naprawdę jestem z siebie gdzieś tam w środku dumna. I myślę, że te dobre rzeczy kładą cień na tych mniej fajnych. I te moje większe i mniejsze dumy podzieliłam na pięć worków.

  • Podróże. Nie jestem zaawansowaną globtroterką i do tej pory większość wypraw, które chodzą mi po głowie pozostaje w sferze marzeń. Stąd nieważne gdzie, każda podróż jest dla mnie ekscytująca i ważna. Nawet do przysłowiowej „Koziej Wólki”. Byle tylko odkrywać. Lubię potem przypominać sobie smaki, obrazy i zapachy. W ubiegłym roku to się bardzo fajnie zrównoważyło, były i góry i woda.  2018 rok rozpoczęłam na wyspie pełnej kontrastów. Teneryfa  z jednej strony gorąca i sucha, z drugiej pełna niesamowitej roślinności, muskająca oceaniczną bryzą i imponująca niesamowitymi klifami. Obezwładniająca kubki smakowe pysznymi tradycyjnymi tapasami i kanaryjskimi ziemniaczkami. Potem były via ferraty nad włoskim jeziorem Garda. Latem powtórka tylko, że w Austrii z wyższym poziomem adrenaliny. I oczywiście letnia przygoda z żeglarstwem między chorwackimi wysepkami. Dla mnie to dużo. Każdą z tych podróży wspominam z sentymentem, każda wiązała się z zabawnymi przygodami, które wciąż z uśmiechem wspominam.

Tenerife

Alps

Croatia

  • Wspinanie. To był jakiś taki przebłysk w czasoprzestrzeni. Najpierw były ferraty, następnie ścianka a potem impuls i bam kurs wspinaczki skalnej. Dzięki świetnej kadrze Dolnośląskiej Szkoły Wspinaczkowej było emocjonująco ale i zabawnie. Trady to jeszcze nie mój level, jednak wspinaczka mnie ciekawi i w jakiś sposób pociąga. Zdobyte umiejętności przydały się na trudniejszych alpejskich via ferratach. Daleko mi do spider woman, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się nabyć większej wprawy i pewności w tej dziedzinie.

Alps

via ferrata

via ferrata

  • Taniec. Może doprecyzujmy – bachata. Tutaj bakcyl został tak złapany, że nie wiem czy już mogę powiedzieć, że to pasja, jednak na pewno coś co odrywa mnie od wszystkiego i uspokaja. Jeszcze mi się nie znudziło, na zajęcia wciąż uczęszczam regularnie, a u mnie taka wytrwałość nie zdarza się często. Taniec obudził we mnie kobiecość, rozwinął świadomość własnego ciała i dodał pewności siebie. Pakiet zalet. Weekend bez tanecznych warsztatów to weekend stracony. Koniec roku został tym razem uczczony udziałem w tanecznym festiwalu La Bamba. 

  • Strona internetowa. Tak moje pierwsze dziecko, jeszcze niedopracowane, jeszcze na etapie poznawania. Nawet nie raczkuje. Jednak mimo, iż takie niedoskonałe i pełne niedociągnięć to moje. Lubię sobie czasem coś tu wrzucić, lubię organizować sesje, wymyślać stylizacje. Serio, sprawia mi to przyjemność. 

one of my first photo session

  • Ludzie. Chyba pierwszy raz w życiu wiem czego chcę a czego zdecydowanie nie. To bardzo interesujące uczucie. Zaakceptowałam siebie.  Doceniłam wartość przyjaciół, ludzi mi najbliższych. Nie zależy mi już na atencji innych. Idę ku lepszemu. 

Nowy rok wiąże się z wyzwaniami o innym wymiarze. Na czym mi najbardziej zależy w 2019 roku?

Na spokoju duszy.

photography Kamila Kodymowska

 

(1) Comment

  1. Anna Sokolska- Szylar says:

    Pani Karolino bardzo Pani kibicuje. I po takim wpisie bardzo jestem radosna. Jest Pani młoda piękna kobieta i świat przed Panią. Życzę spełniania marzeń . I fajnie , że tak do przodu Pani gna. Jestem Pani fanką. Mamy wspólne zainteresowania dlatego śledzenie Pani wypraw powoduje, że troszkę czuje się jakbym była razem z Panią. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *