Letnie rozmarzenie

Tęsknicie za latem, wolnością i przestrzenią, prawda? Ja, bardzo.

Dlatego w myślach mam takie popołudnie. I wieczór od razu, nie chcę się rozdrabniać. Zakładam sukienkę, bo latem biegam głównie w sukienkach – oczywiście. Maluję usta czerwoną szminką, zadziornie się uśmiecham, aby odwrócić uwagę od pyzatych policzków i tworzących się w nich dołeczków. Między nakładaniem szminki, co jest zadaniem wysoce absorbującym, a prasowaniem sukienki, pakuję mój piknikowy koszyk. Czerwony i plastikowy. Nie wpisuje się należycie w ekologiczne trendy, wolałabym wiklinowy. Jednakże, nieistotne! Jest pakowny i całkiem szykowny. Wkładam do niego kocyk, zwinięty misternie w rulonik. Ponadto planszówkę i karty, bo jak wiemy. nic tak nie łączy jak wojna, choćby karciana. Musi się znaleźć też miejsce na wino, czerwone, wytrawne. Jak zawsze. Ponadto, kawałek ciasta z truskawkami. Upiekę! Obiecuję! Ser pleśniowy, hiszpański fuet, bagietka i arbuz. Upycham wszystko jak należy. Ach! Zapomniałabym o butach. Szpilki czy klapki. I to, i to. Można jechać, ekologicznie, rowerem pośród zieleni drzew i nielegalnie, bo ze słuchawkami w uszach – ale czujnie i uważnie! Niezważając na nikogo, śpiewać włoskie Azzuro. I już jesteśmy w parku. Najlepsze wieczory są letnie i gorące. Ach! Szczególnie te spędzone na kocu pośród źdźbeł trawy. Co chwila podbiega jakiś psiak się przywitać. Dzieciaki grają w badmintona. Ktoś kopnął piłkę, ktoś inny oberwał w głowę. Komuś uciekł balon. Słychać śmiech, ożywione dyskusje i brzdęk szkła. Ach! Rodzinni master szefowie doglądają najważniejszego punktu programu – karkówki z Biedronki.
Można się wyciągnąć na kocu jak dżdżownica w czasie deszczu na asfalcie. Ćwiczyć wyobraźnię, odgadując kształty chmur i wymyślać podniebne baśnie.
Można też opalić policzki i nabawić się zmarszczek.
Można zachłysnąć się zapachem skoszonej trawy.
Można upleść wianek z mleczy i koniczyn.
Można zostać do wieczora, zapatrzyć się w gwiazdy i próbować rozwiązać zagadkę poliszynela, gdzie jest mały wóz albo duży, a gdzie paszcza nocnego lwa.
A gdy stopy uciekną z koca, możesz poczuć jak łaskoczą cię krople wieczornej rosy.
Być tu i teraz.

Czekam na to.

photo. by Ola Śnieżek – Markiewicz
zdjęcia powstały w czasie cudnych warsztatów fotograficznych, które Ola organizuje min. dla dzieci https://www.facebook.com/Warsztaty-fotografii-przy-kawie-170864416869537/

sukienka vintage, buty Zara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares