Sweet pink

Falbaniaste fanaberie. Lato to okres romantycznych sukienek, falbanek i dziewczęcego uroku. Ma być słodko. Zapewne się powtarzam. Przyzwyczaj się bo mam słabość do takich klimatów. I ponownie groszki. Strach się bać bo naprawdę w szafie groszków u mnie co nie miara. Można by pomyśleć, że to jakiś bzik.

Torebka wyszperana w secondhandzie. Kolejna. Lubię vintage dodatki. Ostatnimi czasy rzadko mam okazję zatrzymać się na dłużej w tego typu miejscach. A jak już mi się uda do zazwyczaj kieruję się tylko na dodatki: torebki, paski, apaszki. Mam wrażenie, że w obecnych lumpach ciężko już znaleźć jakąś perełkę. Chyba, że w typowych vintage storach, gdzie ceny mogą być naprawdę spore. Mam jednak swoje ulubione miejsca w sieci do których regularnie zaglądam i sporo rzeczy nabywam. Może kiedyś zdradzę Ci namiary. Torebka jest skórzana. Minusem jest oczywiście rozmiar. Zazwyczaj noszę przy sobie mnóstwo rzeczy.

Sukienka pochodzi z NA-KD Fashion. Dostępna w kilku wersjach kolorystycznych w kropki i bez. Mam jeszcze taką białą. Lubię kopertowe wiązania.  Wykonana jest z przewiewnej tkaniny, dzięki czemu dobrze się sprawdza także w czasie upałów.

Zdjęcie zrobione na wrocławskim rynku. Sukienka pięknie wkomponowuje się w tło kamienic. Jednak jak patrzę na zdjęcia myślę, że zmieniłabym  buty na jakieś wyższe.

 

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

(NA-KD Fashion dress, Zara shoes, vintage bag, H&M earrings)

Swimsuits that you must have

Szukasz wyjątkowego stroju kąpielowego?  A może zwyczajnie wygodnego? Podkreślającego figurę? Na plażę? Sportowego? Jedno czy dwuczęściowego? Od mnogości opcji może rozboleć głowa. W sezonie wyprzedaży za grosze można wyszperać coś w sieciówkach bądź zainwestować w jakość. Dzisiaj chciałabym polecić Tobie to drugie. 

W przypadku tej części garderoby jestem absolutną minimalistką. Mam tylko dwa. Jeden na plażę i tu postawiłam na jakość. Drugi do wszelkiego rodzaju parków wodnych. Taki, który można podrzeć bez specjalnych wyrzutów sumienia. Wiem co piszę bo już taką historię mam za sobą.

Przygotowałam specjalnie dla Ciebie przegląd po najciekawszych kostiumach kąpielowych. Wszystko made in Poland.

Moim faworytem jest H.M.B.D. (Hand Made By Designer).  Zaczynamy od tej marki bo sama mam od nich kostium i jestem bardzo zadowolona. Jeśli szukasz czegoś seksownego to na pewno spodobają Ci się mocne wycięcia i wiązania. Stonowana kolorystyka, żadnych wzorów. Wybrałam model verry cherry bikini bra i verry cherry brazilian bottom. Jak chcesz się wyróżnić z tłumu to zdecydowanie warto.

https://hmbd.bigcartel.com/category/swim

Sun.Sea.Salt pod tą miękko brzmiącą nazwą kryją się ręcznie dziergane włóczkowe kostiumy. Falbany i pompony plus bogactwo kolorów. Moja babcia dziergała takie cuda w jeden dzień. Mi niestety zabrakło cierpliwości. Jeśli  Ty lubisz włóczkowe czary mary a nie potrafisz sama ich zrobić to te stroje  powinny Ci się spodobać. Minusem jest długi czas schnięcia.

 https://sunseasaltstore.com/

Jeśli natomiast chcesz poczuć się ekstrawagancko i niczym gwiazda zajrzyj do God Save Queens. Stroje pełne blasku i wielu przezroczystości. Marka ta zdobyła popularność nie tylko lokalną ale również międzynarodową. Także wśród takich gwiazd jak Kylie Jenner czy Kim Kardashian.

https://pl.godsavequeens.com/collections/swimwear

Szukasz czegoś zupełnie innego? Kornelia Rataj czyli zupełna klasyka. Żadnych nadruków, falbanek, błyskotek. Ponadczasowa forma i elegancja. Wszystko utrzymane w stonowanej kolorystyce. Każdy projekt powstaje indywidualnie.  Mimimalizm i pochwała nurtu slow. 

https://korneliarataj.com/swimwear/

A może coś bardziej trendy? Drive me Bikini to rodzinna marka oferująca kostiumy przystosowane do różnych aktywności  tak plażowania jak i surfowania. Ich stroje wielokrotnie pojawiały się na okładce ELLE . Oryginalny dizajn i energetyczne wzory oraz kolory to znak rozpoznawczy marki.

https://www.drivemebikini.com/

Natomiast jeśli chcesz być jak najmodniejsze influencerki koniecznie zajrzyj do PLN LALA WARSAW.  Kostiumy charakterne, zadziorne a zarazem słodkie. Uwielbiane przez social media. Mi się marzy ten czarny z falbanką.

https://plnylala.pl/

 

Natomiast Bodymaps to totalny odlot. Stroje inspirowane latami 50., 60. i 70. Niebanalne kroje, ciekawe wzory i staranne wykończenia. Bardzo wysoka jakość. Projektantka zwraca uwagę by kroje uwzględniały różne typy sylwetek oraz różne odcienie karnacji. Jak chcesz mieć kostium dobrany idealnie pod siebie udaj się do salonu marki w Warszawie. Oryginalnie i pięknie. 

 

http://bodymaps.pl/

I na koniec Marysia.  Kolejna marka odnosząca światowy sukces. Na jej punkcie oszalały gwiazdy Hollywood. Znakiem rozpoznawczym jest pofałdowane wykończenie zainspirowane wyglądem muszli przegrzebków. Każdy kawałek materiału cięty jest ręcznie. Szeroki wybór w różnych kolorach i printach. Nowocześnie, zabawnie i kobieco.

https://marysia.com

White & jeans

Lekko romantycznie, trochę sielsko, trochę anielsko. 

Haftowane bluzki i sukienki lubię przywdziewać każdego lata. I co roku tą ciepłą porą nachodzi mnie myśl o przeprowadzce do Włoch.  Słońce, piękna flora, cudowne wieczory i pyszne jedzenie. Co roku mam ten sam dylemat. Aj! 

Jeansy wygrzebane na strychu i przerobione na spodenki. Na pewno mają ze sto lat, jak nie więcej 😉 Vintage jest ponoć bardzo w cenie, tak wyczytałam w ostatnim numerze Viva Moda!

Zdjęcia zrobione w czasie wrocławskiego jarmarku świętojańskiego na tle kwiatowej instalacji. W ogóle uważam, że kwiaty są bardzo wdzięcznym obiektem do zdjęć. W sumie mogłabym mieć zdjęcia tylko i wyłącznie blisko natury. Ot taka słabość z dzieciństwa spędzonego na wsi. No ale w naszej strefie klimatycznej nie ma tak lekko. Sorry taki mamy klimat 😉

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

( vintage jeans shorts, Zara blouse, bag & shoes, vintage earrings)

Madelle

Cykl #polishbrandsyouneedtoknow to słów kilka o polskiej modzie. Nasza rdzenna branża odzieżowa ciekawie się rozwinęła. Zaczyna się coś dziać po masowym wysypie szarej dresówki. Na rynku pojawiły się marki, które naprawdę mogą pretendować do światowego poziomu, kształtują ulicę i co rusz przewijają się w social mediach.  Cechują się walorami estetycznymi, wysoką jakością oraz oryginalnością.

Mam kilku swoich faworytów. Jednym z nich jest Madelle. Marka założona przez Magdalenę Skibę. Jak czytam na stronie projektantka podjęła decyzję o założeniu firmy podczas pobytu we Francji. I faktycznie francuskie nuty, chociaż dla mnie także włoskie są wyczuwalne w projektach Madelle. Mnie osobiście najbardziej zauroczyły sukienki. Subtelne, zmysłowe i kobiece. Podkreślają sylwetkę, dodając jej lekkości i uroku. Wszystko opatrzone pięknymi wzorami oraz ciekawymi detalami. Widzę je zarówno w przestrzeni miejskiej jak i bliżej natury. Do butów na obcasie sprawdzą się na randce, z klapkami i wiklinowym koszykiem na spacerze. Mam ochotę założyć jedną z nich i poczuć na ciele dotyk prawdziwego jedwabiu. Pomalować usta czerwoną szminką i przejść się po francuskim Cote d`Azur.  

A teraz moje trzy absolutne faworytki:

Zdjęcia pochodzą ze strony www.sklep-madelle.pl

Polka dots

Groszki. Wzór słodki, dziewczęcy i niezwykle urokliwy. Zarezerwowany nie tylko dla małych dziewczynek.  Głównie kojarzony ze stylem retro oraz pin up girl. W sezonie wiosna/lato nastąpił wysyp kropek dużych i małych, w rozmaitej kolorystyce i różnorakich połączeniach. Obsypały sukienki, spódnice, koszule, spodnie oraz wszelkiego rodzaju dodatki. Było w czym wybierać. Bardziej odważni mogą sobie pozwolić na wykropkowany total look. Oczami wyobraźni widzę taki zestaw: garnitur – spodnie 7/8 czarne w białe groszki i żakiet biały w czarne groszki plus czarne skórzane klapki z wąskim noskiem na szpilce.

Na stylizacji ze zdjęcia hiszpanka z kontrastową falbanką. Nie darzę jej sympatią bo jest dosyć luźna i na mojej figurze zbytnio się nie sprawdza. Czuję się niekomfortowo w sukienkach nie podkreślających talii, stąd tutaj wykorzystałam nerkę wyszperaną jak większość moich ciekawych dodatków w secondhandzie. Na głowie kaszkiet. Ot łobuzerska słabość z dzieciństwa. Miałam kiedyś taki jeansowy, byłby teraz jak znalazł ale zaginął. Kowbojki mój obiekt pożądania. Jeszcze nie takie z prawdziwego zdarzenia, ale lubię je bo są wygodne. W zestawieniu z sukienką sprawdzają się w czasie zapracowanych dni, kiedy muszę sporo biegać. 

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

(Zara dress and cap, Mango shoes, vintage bag, H&M earrings)

Be brave

Pamiętacie moją pierwszą przygodę z Katalogiem Marzeń i akcją #chcetoprzezyc? Jeśli nie to dla przypomnienia klik:

https://novaczenko.com/2018/06/18/chcetoprzezyc-katalogmarzen/

Okazuje się, że to nie koniec wyzwań dla największego cykora w mieście. Na początku tygodnia otrzymałam długo wyczekiwaną wiadomość, że przechodzę do kolejnego etapu projektu #chcetoprzezyc.  Drodzy marzyciele czas stawić czoło nowej przygodzie. Znalazłam się w grupie szczęśliwych (tak myślę) i rozmarzonych 200 osób.

Kolejny raz postawiłam na atrakcję powietrzną. Mój wybór oscylował między lotem paralotnią a lotem szybowcem. Zdecydowałam przetestować to drugie. Także moi drodzy 28 lipca jadę do Nowej Wsi i tam, gdzieś na łące pośród szumu traw i radosnego cykania świerszczy uniosę się w powietrze.

Lubię latać samolotem, a jakby nie patrząc szybowiec takowym jest. Małym, lekkim i samonośnym ale jednak wciąż samolotem. Jakoś tak bezpieczniej mi się kojarzył niż paralotnia. Chociaż paralotnia też kusi, i pewnie kiedyś spróbuję. Najpierw nie przeczytam żadnych strasznych historii. W ogóle nic poczytam o tych paralotniach. Tylko hop i polecę. Ok, wróćmy do clue tego wpisu. Będę lecieć szybowcem. Zagryzajcie palce z ciekawości i czekajcie na relację. 

Czy to koniec? Oj nie moi drodzy. Okazuje się, że jeszcze jedno marzenie czeka na spełnienie a Katalog Marzeń bez względu na wyniki kolejnego etapu pojawi się jeszcze na łamach mademoisellemiaou. Nie zdradzę jeszcze co to będzie. Podpowiem tylko, że znów ma związek z powietrzem. Nie wiem czemu tak mnie ciągnie w takie atrakcje. Zaczynam domniemywać, że gdyby faktycznie istniała reinkarnacja to może byłam jakimś ptakiem czy innym takim latającym cosiem. Jednak to marzenie to nie efekt projektu #chcetoprzezyc a bacznej obserwacji  moich poczynań. Marzenie to będę mogła spełnić dzięki wspaniałej drużynie z klasy IIIB zarówno dzieciom jak i rodzicom. Serdeczne wielkie dzięki, za całe trzy lata współpracy, za każde życzliwe słowo, okazane zaufanie i bycie blisko. Jesteście wspaniali!

Be like Frida

Frida Kalho to jedna z moich ulubionych postaci. Jej twórczość oraz niewątpliwie bardzo burzliwe życie wciąż dla wielu są źródłem inspiracji. Pokochała ją współczesna pop -kultura.

I tak jej podobizna z charakterystycznymi zrośniętymi brwiami pojawia się co rusz. Ja ją znalazłam na koszulce Momu Warsaw. Perfekcyjnie wyhaftowaną z lila kwiatem na głowie. Prosto ale z detalem.

Do tego ołówkowa spódnica ze skóry ekologicznej. Uważam, że ołówki kończące się za kolanem pięknie podkreślają kobieca figurę ale tylko wtedy, gdy łączy się je z wysokimi butami. Długość delikatnie za kolano uważam, jako mocno niebezpieczną. Chyba, że jest się bardzo wysoką i smukłą osobą.

Całość oczywiście musi zostać doprawiona odpowiednimi dodatkami. Czarne szpilki i fioletowy koszyk. Rzecz wypatrzona w second handzie i nabyta za jedyne 3 zł. Można – można.

Zdjęcia robione na wrocławskim Nadodrzu. Pośród murali ukrytych w podwórkach można znaleźć także postać Fridy. Miejsce warte zachodu/spaceru dla zwyczajnego poodkrywania ciekawych miejsc lub jako dobry temat czy tło do zdjęć.

  fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

fot. Agnieszka Nikitiuk

(t- shirt – Momu Warsaw, pencil skirt – Zara, shoes – Mango, bag – second hand)

 

OBSERWUJ MNIE